O   M O I C H   P S A C H


O moich psach mogłabym godzinami ... ;-))) Temat rzeka, zaczęty już w dziale "O mnie". W tej chwili mam ich pięć sztuk (plus dwa anioły, bo Agguś i Coniaczek na zawsze zostaną w mej pamięci, choć są już w lepszym świecie ;-(()

Moja przygoda z wystawami i szkoleniem moich psów zaczęła się z całkowitej przekory i wcale nie tak miało być. Mój pierwszy Hovawart - Aggy - jest jednym z najlepszych psów w Europie i chyba najbardziej utytułowanym. Aggy dokonał czegoś, co żadnemu innemu Hovawartowi z kraju nie niemieckojęzycznego udało się osiągnąć, a mianowicie wywalczył w bardzo dużej konkurencji, pokonując wiele znanych niemieckich psów, tytuł Zwycięzcy Europy VDH i Rasy, na największej wystawie w ojczyźnie rasy, czyli w Dortmundzie w Niemczech. Sędziowała wtedy wybitna sędzina szwajcarska, uchodząca za największego znawcę rasy na świecie i przy przyznawaniu Aggy-emu tytułu Zwycięzca Rasy, powiedziała: "Tak sobie wyobrażam Hovawarta"! Oprócz tego Aggy posiada wiele innych tytułów z 10 państw Europy i co najważniejsze - podwójny championat Niemiec i międzynarodową licencję hodowlaną! Ale Aggy to nie tylko same tytuły ... Aggy nauczył mnie poznawać i rozumieć Hovawarta, wciągnął w wystawy i szkolenie. Razem przeszliśmy wiele, przede wszystkim zawiść i złośliwość innych ... To dzięki Aggusiowi poznałam Hovawarty w innych krajach i nauczyłam się je oceniać pod względem hodowlanym. Ale to nieważnie, najważniejszy jest on - Aggy - najwspanialszy psiak pod słońcem, kochany, cudowny, wspaniały, dumny jak król. Moja pierwsza miłość ;-)))

W 1998 roku dołączył do Aggy-ego mój kolejny nabytek, pierwszy (i od dawna nie jedyny) czarny samiec hovawarta z bardzo znanej, uznanej i utytułowanej hodowli Niemiec. Rodowód Coniaka jest plejadą gwiazd niemieckich ostatnich 30 lat, a jego obydwoje rodzice są Zwycięzcami Klubu Niemiec oraz psami użytkowymi! Takiego skojarzenia nie było nigdy! Dzięki niemu, odkryłam piękno użytkowego Hovawarta, jest psem, o którym zawsze marzyłam i który spełnił wszystkie moje oczekiwania. Zawsze gotowy do współpracy i oddany aż do bólu. Kocham go za to ponad życie!

Coniak to przede wszystkim świetny reproduktor, czym potwierdza moją teorię, że tylko pies o wybitnym pochodzeniu może się przysłużyć hodowli i podnieść jej poziom. Dlatego też tak bardzo jestem dumna z osiągnięć jego potomstwa, a zwłaszcza z rewelacyjnej psychiki jaką im przekazuje. Jest też jedynym Hovawartem nie mieszkającym w Niemczech, który zdał pomyślnie wszystkie testy hodowlane ZTP Klubu RZV. Czas szybko płynie i Coniak dochował się już licznej rzeszy wnuków i prawnuków. Cieszy mnie to tym bardziej, że wreszcie znaleźli się ambitni hodowcy i za moją radą i przy mojej pomocy zaczęli kryć swoje suki w ojczyźnie rasy, czołowymi niemieckimi psami! Dzięki tym kryciom, będziemy mieć w Polsce już psy o 3/4 pochodzeniu pełnoniemieckim i zaczniemy pozbywać się dzięki temu, czeskich linii, których mamy stanowczo za dużo w Polsce. Jednakże chciałam wyrazić moje ubolewanie nad faktem, że kilku nowych stażem hodowców nie potrafiło docenić tego co mają i niszczą wkład krwi Coniaka w poprawę polskich hovawartów poprzez używanie do rozmnażanie psów o przeciętnym pochodzeniu, zinbredowanych, wielu chorobach w linii. Jest to ewidentne cofanie się w hodowli, psucie tego, co zostało poprawione. Mam głęboką nadzieję, że kiedyś się to zmieni i że nauczymy się my wszyscy, doceniać to co dobre ....

Pierwsza dziewczyna w mojej bandzie to Dottir, nazywana często Małą, choć taka mała to on już dawno nie jest ;-) Dotka to córka Aggy-ego przywieziona z Norwegii. Straszna trzpiotka, urwis i przesłodka dziewczynka, która wywalczyła sobie bardzo wysoką pozycję w stadzie, dzięki swojemu mocnemu charakterowi, niesamowitej energii i bezpośredniości. To właśnie ona stała się początkiem nowego rozdziału w moim życiu, czyli świadomej hodowli Hovciów. Dottir na stałe mieszka u mojego przyjaciela Justyna, gdzie dzięki harmonii z seterami irlandzkimi powoli staje się seterem gordonem ;-)))

Od kwietnia 2007 mieszka z nami kolejny hovcio, czarny podpalany (choć ja mówię, że prawie czarny podpalany ;-)) Steamy. Steamy przyleciał ze mną z Anglii i od razu podbił moje serce. To psiak niezwykle wesoły, temperamenty, odważny i przebojowy. Świetnie dogadywał się z Coniakiem, co mnie niezmiernie cieszyło, chłopaki byli po prostu kumplami i od początku wszędzie razem. Steamy ma pochodzenie czysto niemiecko-fińskie, w proporcjach 3/4 do 1/4 ;-) Czas pokaże co z niego wyrośnie, na razie zapowiada się bardzo dobrze ;-)

W 2008 roku przyjechała do nas z Niemiec dorosła już Maggy. Zmiana domu jak widać wyszła Maggy na zdrowie ;-) Czuje się tu świetnie, jest radosna, wesoła i zawsze skora do zabawy. Jej ulubiony kompan do gonitw to oczywiście szurnięty Steamy ;-) Maggy ma świetne pochodzenie, czysto niemieckie, liczę, że będzie nam dawać wybitne szczeniaki, zdrowe, temperamentne i piękne jak ona.

W 2009 roku z naszych dwóch miotów zostały w hodowli dwie przebojowe, niezwykłe suki. Z pierwszego miotu Maggy wyczekana, wymarzona, córka ukochanego Coniaczka - Vegas, a z drugiego miotu Dottir i niemieckiego wybitnego reproduktora Gajusa v.d. Koboldshütte - Madra. Obie dziewczyny świetnie wyrosły i dają się starszyźnie we znaki. Vegas idzie jak burza po ringach zdobywając laury, o których mi się nigdy nie śniło ;-) Madra nie jest gorsza, depcze Vegas po piętach, pokazując, że ringi wystawowe należą też i do niej ;-) Obie panienki mają świetne niemieckie pochodzenie, co daje nadzieję na dobry rozwój hodowli w planowanym kierunku.

Kolejnym powodem do dumy z moich psów jest ich wykorzystywanie w znanych hodowlach w całej Europie. Moje psiaki mogą się pochwalić udanym potomstwem także w Belgii, Czechach, Francji, Holandii, Kanadzie, Litwie, Norwegii, Rosji, RPA, Słowacji, Szwecji, Ukrainie, Węgrzech i we Włoszech!

Dumna jestem też z tego, że pojedyncze Hovawarty zaczęły pracować w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Mamy już nasze dziecko w PCK i kolejne w Straży Pożarnej oraz jak do tej pory dwie suczki pracujące we Francji jako przewodnicy osób niewidomych! Wszystkim właścicielom serdecznie dziękuję za chęć pracy z hovciami i gratuluję świetnych psiaków.

Wystawiam psy bo lubię i dlatego, że w Polsce to jedyna możliwość by zobaczyć inne hovawarty. Jednak tytuły z wystaw to nie wszystko, najważniejsza jest psychika i charakter moich psów, dlatego też staram się z nimi pracować w każdej wolnej chwili. Wszystkie moje psiaki były i są regularnie szkolone, bo praca z nimi to dla mnie niebywała przyjemność. Cieszy mnie to, że moje apele o szkolenie hovciów wreszcie dotarły do nowych nabywców naszej rasy i coraz więcej Hovków pojawia się na kursach PT i IPO w całej Polsce. Tak trzymać!

Jeszcze kilka słów na temat mojego przychówku. Moje psiaki to pełnoprawni członkowie rodziny. U mnie nie ma kojców, moje psy chodzą po całym wolnym terenie, śpią w domu, ze mną, cały mój wolny czas poświęcam właśnie im, bo na to zasługują. Dzięki temu, że mieszkam na obrzeżach Warszawy, codziennie moi podopieczni mają możliwość wyhasania się w naszym kilkukilometrowym lesie, czy to na spacerach pieszych czy rowerowych, gdzie mogą biegać do woli, zawsze luzem. To dzięki tej dużej dawce ruchu, moje psy są bezkonkurencyjne w ruchu. W lecie kąpią się w pobliskim, czystym  jeziorku, gdzie Coniak odkrył w sobie krew nowofundlanda ;-)) i siłą trzeba go wyciągać z wody ;-)) A dzięki temu, że mieszkam jednak w mieście i to dużym, moje psy mają stały kontakt z innymi ludźmi, zwierzętami i dziwnymi sytuacjami dnia codziennego - nie są po prostu dzikie i potrafią się zachować w każdej, zwłaszcza nieznanej im sytuacji.

Zapraszam na osobiste strony Aggy-ego, Coniaka, Dottir, Steamy-ego, Maggy, Vegas i Madry, gdzie znajdziecie wszystkie informacje na temat ich dorobku życiowego, a także linki do rodowodów, zdjęć rodziny, potomstwa i galerii każdego z osobna ;-)