O   M N I E   I   O   H O D O W L I


Psy to moja pasja, a hovawarty to moja wielka miłość. Hovcio to pies idealny, każdy kto choć raz miał hovcia, nie zamieni go na żadną inną rasę. Ta wielka miłość do rasy przerodziła się w pewnym momencie w bój o jej jakość w Polsce. Hovawart zrobił się ostatnio i nadal niestety robi się modny. Nie lubię tego słowa. Żadna moda nie wychodzi na zdrowie, czego przykładem stały się dobermany i rottweillery. Za hodowlę hovawartów wzięły się osoby, które "poczuły pieniądze nosem", nie mając wiedzy na temat rasy ani dobrego materiału hodowlanego, zaczęły masowo produkować psy, które nie są zgodne ze wzorcem przede wszystkim pod względem psychicznym. Człowiek przez tysiąclecia tworzył różne rasy po to, by służyły do konkretnych celów, a dana odmiana gatunku "pies" miała wykazywać się przede wszystkim odpowiednim zachowaniem i psychiką, a nie tylko wyglądem. Największą szkodę rasie robią hodowle nastawione na wystawy i produkcję championów. Championów, które są bardzo kłopotliwe w życiu codziennym dla swych właścicieli, właśnie z powodu złego charakteru i niewłaściwej psychiki. Hovawart to nie jest pies wystawowy!! W jego hodowli nie liczą się tytuły ani championaty. Najważniejsze jest tu zdrowie i psychika, a nie ilość medali na szyi u psa, z którym ciężko wyjść na spacer, bo na wszystko reaguje agresją lub strachem (a ze strachu agresją). Ten temat bardziej rozwinę w dziale "Warto wiedzieć".

Hovcie są w moim życiu od roku 1994. Zawsze chciałam mieć psa, dużego, imponującego, dobrego do szkolenia i futrzastego. Marzenia spełniły się po wyprowadzce do domku z ogródkiem, gdzie niedługo później pojawił się Aggy. Pies jeden na milion, niesamowita osobowość i uroda. Zabawa w wystawy i szkolenie zaczęła się z przekory, bo psa nie kupowałam w tym celu, gdy "życzliwi" działacze związkowi stwierdzili, że Aggy to przeciętny egzemplarz. Tak przeciętny, że każdy oglądał się za nim na ulicy, by zachwycić się jego niebywałą urodą. Kolejne lata udowodniły, że Aggy to pies jeden na milion i takiego więcej nie będzie. Każdy kto choć raz miał okazję go widzieć i poznać, do tej pory jest pod wrażeniem, o czym świadczą choćby maile, które dostaję z zagranicy z pozdrowieniami dla Aggusia, od osób, które go widziały kilka lat temu na jakiejś wystawie. Po 4,5 roku w domu pojawił się Coniak, pierwszy czarny hovawart samiec w Polsce. Pies o niebywałym charakterze i psychice, wzór hovawarta, do którego dąże w moich działaniach hodowlanych. Po kolejnych 4 latach pojawiła się Dottir - córcia Aggy-ego, niesamowita trzpiotka i energiczna sunia. W 2007 roku pojawił się kolejny samiec, "prawie" czarny podpalany Steamy, import z Anglii, o niemiecko-fińskim rodowodzie. Do stada dołączyła w roku 2008 dorosła już Maggy, sunia o przemiłym usposobieniu, świetnym pochodzeniu i rewelacyjnym eksterierze. Dzięki niej, będziemy mieć mioty o czysto niemieckim pochodzeniu. Z pierwszego miotu Maggy, wymarzonego, bo z Coniakiem została w domu wyczekana od 8 lat Vegas, nieodrodna córka swojego ojca i gwiazda na miarę swojej babci, na cześć której otrzymała imię ;-) Vegas jest spełnieniem marzeń i już wiem, że mnie nie zawiedzie (szczęście się znowu do mnie uśmiechnęło ;-)) Jakby było mało to z drugiego miotu Dottir została Madra. Jest niesamowita, całkowicie różna od swojej przymilnej matki. Madra jest dominująca, uparta, niesamowicie pewna siebie i niezależna. Madra to czołg, jej kariera stoi otworem, jak dorośnie będzie niezwykłą suką ;-)

Moje zasady hodowlane:

Człowiek przez całe życie się uczy ... Zaczynając zabawę w kynologię nie wiedziałam właściwie nic. Teraz, po prawie 20 latach, też jeszcze mało wiem i ciągle się uczę. W międzyczasie popełniałam wiele błędów, których do tej pory żałuję. Wiele decyzji podejmowałam na zasadzie tzw. czuja, który prawie nigdy mnie nie zawiódł (w ten sposób trafił do mnie Coniak, a w roku 1998 o hovawartach niemieckich nie wiedziałam prawie nic, do tej pory nie mogę uwierzyć, że z takim laicyzmem udało mi się sprowadzić tak wybitnego psa ;-) Na początku otaczali mnie ludzie, kierujący się w swej działalności kynologiczno-hodowlanej tylko wystawami i pięknem psa. To od nich zawsze słyszałam, że mój Aggy jest tak niesamowitym egzemplarzem, że powinien mieć jak najwięcej potomstwa. Jak wspominałam, człowiek uczy się na błędach, jakbym na początku mej działalności kynologicznej miała aktualną wiedzę, to Aggy byłby na pewno inaczej wykorzystany w hodowli. Tego się jednak nie da zmienić, a "szczęściem głupiego" jest fakt, że Aggy ma w większości przypadków bardzo udane potomstwo w całej Europie. Od momentu kiedy przyszedł do mnie Coniak moje podejście do hodowli zaczęło się zmieniać. Starałam się jak najwięcej uczyć, zdobywać materiały hodowlane (bazy, księgi hodowlane) i słuchać i podpatrywać zagranicznych, długoletnich hodowców. Moim największym mentorem jest i będzie hodowczyni Coniaka - Eveline Kirchenkamp. Właśnie mija 30 lat jej hodowli. W tym czasie dochowała się wielu wybitnych miotów, jej psy są znane na całym świecie i można je znaleźć w wielu rodowodach. Same są i są rodzicami wielu Interchampionów, Championów, Zwycięzców Klubów, Świata, Europy, Niemiec, itd. oraz psami użytkowymi, często biorącymi udział w zawodach i mistrzostwach. Ale przede wszystkim jej psy są zdrowe, długowieczne i płodne. To Eveline jest dla mnie wzorem hodowcy i chciałabym kiedyś wiedzieć choć odrobinę tego co ona wie o hovawartach.
W miarę upływu czasu, zaczęłam odmawiać wielu kryć w Polsce i zagranicą. Powodem mojej decyzji był fakt, że większość hodowców szła na łatwiznę, kryjąc ciągle tym samym psem i nie powodując rozwoju hodowli. Drugi powód to zagęszczenie puli genowej polskich hovawartów. Niestety moje decyzje przyczyniły mi wielu wrogów, gdyż małostkowi hodowcy poczuli się bardzo urażeni odmową krycia ich suki i od tej pory traktowali mnie jak wroga. Bardzo im współczuję, że nie mają innych problemów, ale może kiedyś, za kilka lat, stwierdzą, że moje decyzje były słuszne. Dzięki mojemu uporowi, udało mi się właściwie "zmusić" polskich hodowców do krycia swych suk poza granicami naszego kraju, szczególnie w Niemczech. Nie zawsze dokonują dobrych wyborów, no ale człowiek uczy się na własnych błędach (choć mądry człowiek woli uczyć się na cudzych ;-))) Mam też nadzieję, że ci hodowcy, których wypromowałam, a którzy zdecydowali się na samodzielne podejmowanie decyzji hodowlanych, nie mając przy tym wiedzy na temat zachodnich psów, ich rodowodów, linii, itd. nie zniszczą mojego trudu włożonego w utrwalenie wysokiej jakości poszczególnych przydomków, czego im z całego serca życzę ;-)
No właśnie, przez ostatnie kilka lat przyczyniłam się do powstanie wielu nowych, ambitnych hodowli. Mam nadzieję, że dzięki nim poziom polskich hovciów pójdzie mocno w górę ;-)))

Od dłuższego czasu staram się hodować moje psy na warunkach niemieckich, gdzie selekcja rodzimej rasy jest bardzo ostra i wszelkie objawy niezgodne ze standardem rasy są od razu eliminowane, tak więc, żeby mieć hodowlanego psa, musi on być całkowicie wolny od dysplazji (dopuszczalny wynik tylko HD A1 i A2), musi zdać wielokrotnie testy charakteru i dobrze jest, gdy przynajmniej jedno z rodziców szczeniąt ma szkolenie obrończe. Wszystko to po to, żeby rasa się rozwijała i żeby mieć możliwie najlepsze psychicznie psy i tak u nich jest. Nikt nie ma lepszych psychicznie psów niż Niemcy, zresztą eksterierowo też nikt. Moje założenia hodowlane mogą się wydać dla wielu drobnostkowych "hodowców" niezrozumiałe, a co najmniej dziwne. Moim głównym celem w propagowaniu Hovcia jako rasy, jest przede wszystkim zwrócenie jak największej wagi na jego zdrowie i psychikę, a dopiero na końcu na eksterier. Hovy nie są psami typowo wystawowymi, to rasa przede wszystkim użytkowa i najlepiej się czują, gdy mają jakąś "misję" do spełnienia ;-) O zdrowiu chyba nie muszę pisać, bo to kwestia najważniejsza. Zawsze będę promować psy od pokoleń zdrowe, a te z chorobami w linii nigdy nie znajdą uznania w moich oczach. I nie mowa tu tylko o dysplazji, ale także o innych chorobach, które dotykają rasę. Oczywiście nie istnieją psy idealne, ani idealne linie. Nie istnieją także linie bez chorób, bo jest to statystycznie niemożliwe. Kwestia tego by mieć wiedzę, które rodowody można ze sobą łączyć, by otrzymać możliwie jak najbezpieczniejsze potomstwo pod kątem zdrowotnym, by nie powielać tych samych chorób w liniach. Psychika to drugi priorytet po zdrowiu. W hodowli interesują mnie przede wszystkim psy świetne psychicznie, dla których szkolenia to najlepsza zabawa, a nie konieczny obowiązek. Psy z pasją, charakterem, odważne i pewne siebie, to są cechy, których poszukuję. Nigdy nie kieruję się w hodowli wyglądem psa, zwłaszcza na zdjęciu. To nie jest ważne. Bardzo często dość kiepskie eksterierowo psy dają wybitne wystawowo potomstwo i na odwrót. W hodowli najważniejsza jest wiedza. Wiedza o rodowodach, pochodzeniu, liniach psów. Tylko dzięki tej wiedzy, jesteśmy w stanie dobrze dobierać zwierzęta do rozmnażania, żeby przysparzały swoimi nowym nabywcom tylko radości, a nie trosk. Mam dość pejoratywny stosunek do rozmnażania psów w pokrewieństwie. Unikam tego za wszelką cenę, przynajmniej w pierwszych 4-5 pokoleniach. Hovy to nie jest rasa do inbreedowania, niektórzy o tym nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć, idąc po najmniejszej linii oporu. Różnorodność puli genowej to podstawa zdrowej hodowli. Najgorsze jest to, że błędy popełnione kiedyś niekoniecznie muszą wyjść na światło dzienne już w pierwszym pokoleniu, zmylając hodowcę i upewniając go, że czyni dobrze. Skutki takich nieodpowiedzialnych skojarzeń w pokrewieństwie mogą wychodzić u potomków nawet w 20 pokoleniu! Odpowiedzialny hodowca wie co to znaczy. Kończąc te wywody, chciałam zaznaczyć, że wszystkich tych przesłanek hodowlanych nauczyłam się w Niemczech, zwłaszcza w Klubie RZV (muszę dodać, że za dawnych czasów; w latach 80-tych i 90-tych niemieckie hovawarty były naprawdę najlepsze a klub RZV świecił przykładem dla wszystkich, teraz nie ma już żadnych poważnych reguł i nastąpiła wolna amerykanka, która doprowadzi rasę do zdegenerowania ;-((((). Mam nadzieję, że moja wiedza, której zawsze chętnie użyczam zaprzyjaźnionym hodowcom zaprocentuje wspaniałym, zdrowym i wybitnym psychicznie potomstwem, co powoli się już dzieje ....

W odchowywaniu moich szczeniąt będę się kierowała przede wszystkim zasadami niemieckimi, gdyż uważam, że hodowcy niemieccy robią naprawdę dobrą robotę, a ich szkraby są zadbane fizycznie i przede wszystkim psychicznie. Podstawą socjalizacji będzie stały kontakt z człowiekiem i z innym psiakami. Szczeniaczki będą się rodziły i spędzały pierwsze tygodnie swego życia w domu, zaś od 3-4 tygodnia, w zależności od pogody, będą także przebywały po kilka godzin na dworze, by poznawać świat je otaczający i łapać słoneczka ;-) Na podwórku maluchy będą miały przygotowany plac zabaw, na wzór niemiecki. W 7-8 tygodniu zapoznają się z jazdą samochodem, by czekająca je droga do nowych domów nie była zbyt dużym stresem. Maluchy do nowych rodzin trafią po skończeniu 8 tygodni. Karmione będą tylko najwyższej jakości karmą. Oczywiście będą zaszczepione i trzykrotnie odrobaczone. Przy odbiorze zaopatrzone w metryczkę, książeczkę zdrowia lub paszport, wyniki testów psychicznych, wyprawkę i "instrukcję obsługi szczeniaczka".
Czego oczekuję od nabywców moich szczeniąt: przede wszystkim miłości, cierpliwości i konsekwencji ;-) Pragnę zachować stały kontakt z nowymi rodzinami moich szczeniąt. Mile widziane osoby aktywne, które mają czas na spacery z psem i jego szkolenie. Domki z ogródkiem nie są wymagane, ale mile widziane ;-) Oczekuję od przyszłych właścicieli, że po 18 miesiącu życia ich brzdąców przebadają je pod kątem dysplazji i że w miarę możliwości przyjadą na zjazd miotu. Mam nadzieję, że moje wymagania nie są zbyt wygórowane, no ale w końcu oddam Wam moje wychuchane maluszki i chcę, by zarówno Wy jak i one byliście szczęśliwi i zadowoleni ze wspólnego życia ;-) Zawsze jestem i będę do dyspozycji w razie pytań czy problemów.

W tej chwili hodowlanie czynne są moje cztery suczki, z czego dwie to młode suki, które dopiero wejdą niedługo do hodowli. W ramach nowości dodam, że jest zamrożone nasienie Aggy-ego i Coniaka dla potomnych ;-) Wszystko to oznacza, że w mojej hodowli będą się rodzić 1-2 mioty rocznie w zależności od cieczek dziewczyn. Planuję, by każda sunia miała zazwyczaj 1,5 roczną przerwę po maluchach, by zregenerować siły. Nie zależy mi na ilości a na jakości. Mioty są starannie przemyślane i długo planowane. Oczywiście obok moich miotów w dziale "Szczenięta" znajdą się też kojarzenia po córkach i wnuczkach moich chłopaków. Tam znajdziecie kojarzenia, do których zazwyczaj się przyczyniłam ;-) Psy dobieram zawsze z długim, wcześniejszym namysłem, analizując rodowody, linie, bazy danych, wyniki badań na dysplazję i testów psychicznych. Uznanie w moich oczach znajdują tylko te psy, które spełnią wszystkie te srogie wymagania ;-) Oczywistym więc jest, że rodzice polecanych przeze mnie szczeniąt są zdrowi, wolni od dysplazji i mają poprawną, użytkową psychikę. Przestrzegając tych reguł, będę fair do Was, przyszli członkowie naszej psiej rodziny!

W roku 2010 zdałam egzamin na asystenta kynologicznego, staż zakończyłam w roku 2014. W roku 2015 zdałam 4 egzaminy sędziowskie i od roku 2016 jestem sędzią FCI molosów długowłosych i szwajcarskich psów pasterskich. Lista sędziów ZKwP.

Jako jedna z nielicznych polskich hodowców mam tylko Hovcie, gdyż wychodzę z założenia, że żeby mieć coś naprawdę wybitnego, nie można się rozdrabniać na inne rasy.

Na moich stronach staram się przedstawić Wam prawdziwy, poprawny obraz Hovawarta, nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim w Niemczech. Dzięki moim psom wciąż powiększa się krąg moich znajomych i przyjaciół Hovawarciarzy na całym świecie. Każdego roku staram się być choć kilka razy w Niemczech, by obserwować nowe trendy w hodowli, bo skąd brać wzorce, jak nie z ojczyzny rasy? Z przykrością muszę stwierdzić, że nasze polskie Hovawarty z linii całkowicie czeskich, do tego mocno zinbredowanych, dużo różnią się od niemieckich psów. U nas nadal panuje moda na ciężkie, grube hovy, z głową rottweillero- lub goldenopodobną, często źle umaszczone (zwłaszcza ostatnio) i bardzo słabe w ruchu. Ale tu należałoby zacząć od zmian w gustach polskich sędziów ... Dla mnie hovawart musi być przede wszystkim elegancki, o świetnej głowie, prostym, mocnym grzbiecie i wydajnym ruchu, a co za tym idzie i o doskonałych kątowaniach kończyn. Takich psów jest niewiele, dlatego też rzadko kiedy jakiś pies mnie zachwyca. Kolejny ważny aspekt to umaszczenie. Blond hovawart powinien być koloru blond (doskonałego umaszczenia jest Aggy), a nie biały czy czerwony (są to wady dyskwalifikujące), z obowiązkowymi rozjaśnieniami na bokach łopatek i z tonowanym kolorem, rozjaśniającym się ku dolnej linii korpusu. Czarny hovawart ma być czarny, a nie brązowy czy szaro-bury. Największe problemy są z hovawartami o umaszczeniu czarnym podpalanym. Wzorzec dokładnie podaje, w których miejscach powinny być podpalania. Ich brak lub zbyt duża ilość jest wadą, w zależności od rozmiaru, nawet dyskwalifikującą. Kolor podpalań ma byc średniozłoty, nie biały ani rudy. Poprawnie umaszczone hovawarty znajdziecie w dziale "Hovawarty w Europie". W Polsce pojawia się coraz więcej źle umaszczonych hovawartów, które, z powodu niewiedzy sędziów, zdobywają nawet tytuły i championaty. Jest to nie do pomyślenia w krajach europejskich, by psy z wadami dyskwalifikującymi były championami. Niestety, póki polscy sędziowie nie zapoznają się dokładnie ze wzorcem rasy, jej poziom z każdym rokiem będzie zmierzał ku dołowi ;-( Duże białe plamy na klatce piersiowej oraz strzałki na nosie i głowie są także wadami.

Jestem autorką prawie wszystkich opracowań rasy na różnych stronach i serwisach internetowych poświęconych psom. Także moje tłumaczenie wzorca hovawarta jest wykorzystywane na wielu stronach, w tym w serwisie "Molosy".

Od prawie 17 lat prowadzę bazę hodowlaną polskich hovawartów, w której znajduje się już ponad 1600 egzemplarzy! Każde nowe info na temat nowych hovciów jest zawsze mile widziane ;-)

W latach 2003-2005 zorganizowałam kilka zjazdów dla hovków z całej Polski w celu przeprowadzenia specjalistycznych, zachodnich testów charakteru tylko dla hovawartów z udziałem zagranicznych sędziów, zaś na koniec wakacji organizowałam tydzień szkoleniowy dla hovawartów z udziałem zagranicznego szkoleniowca, specjalizującego się w naszej rasie. Oczywiście oprócz testów, spotkania te miały na celu integrowanie właścicieli naszych milusińskich. Niestety więcej się nie podejmuję organizacji takich imprez, z prozaicznego powodu, jakim jest niechęć, złośliwość, a przede wszystkim, z nieznanej mi przyczyny wielka niewdzięczność, a wręcz nienawiść, kilku osób uczestniczących w tych świetnych spotkaniach. Polskie towarzystwo hovciowe nie dorosło do poważnych testów psychicznych ani szkoleń psów na porządnym poziomie.

Od roku 2004 przeprowadzam także specjalistyczne testy psychiczne dla szczeniąt, dla każdego hodowcy, który jest zainteresowany swoimi szczeniakami. Takie testy to świetna sprawa, przekonali się o tym wszyscy, którzy brali w nich udział. Dają pełny obraz miotu i każdego szczeniaka. Już w 8 tygodniu można stwierdzić, który maluch jest dominujący, a który nie, który żywiołowy, a który raczej spokojny, który nadaje się do sportu, a który lepiej spełni się jako pies typowo rodzinny. Dzięki testom dużo prościej dobrać psa do właściciela, by w późniejszym czasie nie powstawały nieporozumienia i konflikty w nowej rodzinie. Bo wybieranie pieska "na wygląd" czy na zasadę "który pierwszy podejdzie" to najgorsze rozwiązanie jakie może być.

Przez tyle lat życia z hovciami poznałam wielu wspaniałych ludzi, ale też i takich, których wolałabym nigdy nie spotkać. To przykre, że wśród psiarzy są osoby nieuczciwe, nieszczere, wykorzystujące innych, a nawet posuwające się do kradzieży. Mam głęboką nadzieję, że mój pechowy limit na takie osoby się wyczerpał i że zawsze już będę spotykać i zaprzyjaźniać się z osobami szczerymi i bezinteresownymi.
Każdego kto chciałby porozmawiać na temat hovciów lub poradzić się w kwestiach hovciowych serdecznie zapraszam do działu Kontakt. Poznawanie nowych hovciarzy to dla mnie sama przyjemność ;-)

A oto ja i moja banda!