H I S T O R I A    R A S Y


Hovawart jest bardzo starą rasą psów użytkowych. Nazwa pochodzi z średniowiecznego języka literackiego Niemiec:
Hova – der Hof (podwórze)
Wart – der Wächter (stróż).

Historia Hovawarta jest właściwie krótka w porównaniu do innych ras, ale do tej pory większość wiadomości o jego pochodzeniu jest nieznana. Tak więc, nie jest do końca pewne, kto wyhodował Hovawarta i jakie rasy przyczyniły się do jego powstania. Jednakże już w średniowiecznych pismach można znaleźć wzmianki o "hovewartach", ale aż do początku tego stulecia nikt nie był w stanie powiedzieć, jak taki pies powinien wyglądać. Wspomniane było tylko kilka informacji na temat jego sierści i przeznaczeniu, i to wszystko. Na obrazach średniowiecznych artystów dominuje szlachta ze swoimi psami myśliwskimi, ale czasem znajdujemy także mocne, średnioduże, długowłose, ze zwisającymi uszami psy, które z pewnością nie można zaliczyć do myśliwskich. Te opisywane psy odpowiadają najwierniej wzmiankom z pism. Także kompetentna literatura z ubiegłego wieku podaje tylko kilka informacji. Natomiast L. Bekmann rozróżnia w swojej książce z 1894 roku "Rasy psów", 2 rodzaje psów podwórzowych, jednym z nich jest Hovawart. W książce R. Strebela "Psy niemieckie i ich pochodzenie" z 1904 roku o Hovawartach w ogóle się nie wspomina. Natomiast w książce rotmistrza von Stephanitz "Owczarek niemiecki w opisie i obrazie", Hovawart wymieniony zostaje jako przodek owczarka niemieckiego. Inaczej niż von Stephanitz widzi rolę Hovawarta w rozwoju rasy psów domowych, Kurt F. König, uznawany za osobę, która odbudowała rasę. König uważał Hovawarta za pierwszy stopień udomowienia wilka. Ponadto wspomnienie psa jego ojca, który zawsze go pilnował i bronił, a który z wyglądu przypominał "hovewarta", doprowadziły do tego, że Kurt F. König zaczął planowaną hodowlę Hovawarta. Pierwsze zdjęcia psów w typie Hovawarta pochodzą z 1908 roku i zrobione zostały przez Bertrama Königa, ojca Kurta.

Tak więc Kurt F. König zajął się planowaną hodowlą Hovawarta. Rozpoczął od rekonstrukcji rasy, poprzez penetrację wiosek Harzu i Schwarzwaldu w poszukiwaniu psów podobnych do Hovawarta. Dzięki tym psom, jak też i tym co miały pewne cechy wspólne z Hovawartami, w skrzyżowaniu z innymi rasami, König pokazał w 3 seriach rekonstruowania rasy (do 1914, od 1918 i od 1952), że możliwe jest powtórne uzyskanie psa, który by odpowiadał opisom starych źródeł. Istotne jest także, że oprócz pewnego wyglądu, ważne też było zachowywanie się Hovawartów. Zgodnie z opisami w dawnych dziełach, Hovawart powinien wykazywać sam z siebie (naturalnie) umiejętność ochrony i stróżowania i umieć zaprzestać tego, jeśli mu się każe. Jako pies podwórzowy musiał też Hovawart umieć zgodnie żyć z innymi zwierzętami, tzn. musiał posiadać wybitne zdolności socjalne. Jednakże, może on swoje zadania stróża wykonywać tylko wtedy, gdy znajduje się na wolnym terenie, nie może być w żadnym wypadku włóczęgą ani myśliwym. W stosunku do obcych ma się zachowywać z rezerwą i pozostać nieufnym, ale tylko przy prawdziwym zagrożeniu powinien swoją rodzinę i jej dobytek chronić zębami. Tylko inteligentne i niepłochliwe psy są w stanie nowe sytuacje ocenić tak, ażeby móc zareagować na nie prawidłowo.

König stwierdził, że Hovawart powinien te cechy wykazywać bez żadnego przygotowania i do całkowitego przystosowania do tych założeń potrzebuje tylko trochę szkolenia. Dlatego też od początku wprowadził tzw. test predyspozycji (Körung), na którym to psy musiały wykazać odpowiednie zachowania w pewnych sytuacjach dnia codziennego. Tylko z Hovawartami, które ten test zdały, można było dalej hodować.

Jeśli chodzi o wygląd Hovawarta, to z biegiem lat nie zmienił się on bardzo. Oglądając zdjęcia z początków hodowli Hovawarta, można śmiało powiedzieć, że wielkich różnic nie ma. Z innej strony wygląda skala wyglądu Hovawarta, jest dość duża, są Hovawart różnego typu: zaczynając od dużych, szczupłych, wręcz wilczych aż do średniodużych, ciężkich, nowofundlandzich. To jest łatwe do wytłumaczenia, powód to - używanie do hodowli innych ras, a także zasada, że dany pies powinien zachowywać się jak Hovawart, a niekoniecznie musi wyglądać jak Hovawart.

Wróćmy jeszcze do Königów. Planowana hodowla Hovawartów zaczęła się w 1922 roku i w tym też roku miał miejsce pierwszy wpis do księgi hodowlanej Hovawartów (Zuchtbuch). Pierwszym hodowcą był oczywiście Kurt König, data urodzenia miotu to 3.04.1922, ojcem był pies o imieniu Baron, matką suka o nazwie Ortrud Hudson (rasy Kuvacz!). Były 4 szczeniaki: 1 pies maści szarej i 3 suczki maści jasnoblond. W następnych skojarzeniach użyto także Leonbergera, Nowofundlanda, Szwajcarskiego Psa Pasterskiego i Owczarka Niemieckiego, jak też psów określonych jako - w typie Hovawarta. König użył także w późniejszym czasie podejrzanej afrykańskiej wilczej suki, o której to wspomina się w każdym opisie rasy, a której zdjęć i dokumentów nikt nigdy nie widział. Oczywiście jeden hodowca nie może sam całej rasy odbudować, więc w 1922 powstał w Thale / Harz pierwszy związek Hovawarta.

Sytuacja dzisiejsza: W 1984 roku powstała Międzynarodowa Federacja Hovawartów (IHF) zrzeszająca 10 państw europejskich (Niemcy, Dania, Finlandia, Francja, Anglia, Norwegia, Austria, Szwecja, Holandia, Belgia). Na zasadzie partnerów kontraktowych są Czechy i Słowacja. W Niemczech działają w tej chwili 3 duże kluby rasy: RZV - największy, tzw. zachodnioniemiecki, kładący bardzo duży nacisk na użytkowość Hovawarta, jest naczelnym organem IHF-u; HZD - tzw. wschodnioniemiecki, nie należy do IHF-u, powstał z dawnych klubów DDRowskich; i Goslar Klub - najmniejszy z tych trzech, zrzeszający tych, którzy nie czują się najlepiej ani w RZV ani w HZD. Poza tymi dużymi klubami, istnieje jeszcze multum innych, które są zazwyczaj landowe aniżeli ogólnokrajowe i co najważniejsze, są klubami dysydenckimi, nienależącymi do VDH, a więc i do FCI, co oznacza, że ich psy nie są rasowe w mniemaniu całego świata kynologicznego. Jaka jest różnica między trójką największych? RZV stawia przede wszystkim na Hovawarta użytkowego. Psa, który ma się świetnie szkolić i zdawać wszelkie egzaminy. Duży nacisk kładzie na konkurencję obrony, gdzie pies na rozkaz ma chwycić rękaw pozoranta i pewnie go trzymać. HZD przyjęło za kryterium psychiczne wytyczne Köninga, który selekcjonował psy, przede wszystkim, same wykazujące instynkt stróżowania. W HZD nie przykłada się zbyt wielkiej wagi do szkoleń obrończych, skupiają się oni bardziej na tym, by Hovawart był świetnym stróżem, dobrze socjalizowanym przyjacielem człowieka i by sam z siebie wykazywał te cechy. Goslar Klub zrzesza tych, którzy traktują Hovawarta jako przyjaciela rodziny, jedyne ich szkolenia to tropienie i posłuszeństwo.

Ważny rok dla rasy to 1972, kiedy to Hovawart został uznany za rasę użytkową z wymaganym egzaminem psa obrończego.

RZV stawia bardzo duże wymagania swoim psom jeśli chodzi o dalsze ich rozmnażanie. Przede wszystkim najważniejsze są badania w kierunku dysplazji biodrowej. Od 1986 roku tylko psy z wynikiem wolny (czyli A, frei), mogą być dalej rozmnażane (do 1986 dopuszczane były psy jeszcze z wynikiem V / nasze stare B - podejrzany o dysplazję). Następnie należy zdać następujące egzaminy sprawdzające psychikę i eksterier: Jugendbeurteilung, tzw. młodzieżowa ocena psa, czyli jego opis i pierwsze testy charakteru, należy to zaliczyć do 22 miesiąca, następnie od 22 miesięcy zdaje się ZTP, czyli dorosły test hodowlany, nadający licencję hodowlaną. Na ZTP składa się: opis psa (bardzo dokładny składający się z 46 punktów i podpunktów), zainscenizowane sytuacje, sprawdzające odruchowe reakcje psa na dane bodźce (10 punktów), elementy obrony z zakresu psa obrończego (3 punkty) + reakcja na strzał (powinna być obojętna) i na obcych ludzi. ZTP zdaje się bez wcześniejszego przygotowania! Tylko pies, który przejdzie pomyślnie wszystkie te testy, jest wolny od dysplazji, przebadany na oczy, ma skończone 2 lata i otrzymał choć raz na wystawie ocenę przynajmniej "dobrą", może być użyty do hodowli. Do mniej więcej 2004 roku większość kojarzeń w klubie RZV miało przynajmniej jednego z rodziców z wyszkoleniem obrończym, czyli VPG (dawniej Sch H). W tamtych czasach prawie połowa miotów była z rodziców z wyszkoleniem obrończym (tzw. Leistungszucht). Aktualnie polityka hodowlana się zmieniła i także RZV chce hodować miłe, niekonfliktowe pieski, typowo rodzinne, a znalezienie użytkowego szczeniaka jest coraz trudniejsze. Miotów użytkowych rodzi się około 10 w roku, czyli poniżej 10%. Każdy reproduktor ma limit kryć wynoszący 5 razy, postanowiono tak dlatego, ażeby nie zawężać puli genowej populacji Hovawarta, wykorzystując do hodowli wciąż te same reproduktory. Wszystkie mioty są zawsze 3 razy kontrolowane: w wieku 2 tygodni, 8 tygodni i później jeszcze raz w czasie, gdy szczeniaki mają od 4 miesięcy do 1 roku (tzw. Nachzuchtbeurteilung). Suka hodowlana może mieć max. 3 mioty w życiu. Tylko w przypadku dawania przez nią wybitnego, zdrowego, poprawnego psychicznie potomstwa, może otrzymać zezwolenie na dodatkowy miot (bardzo rzadko zdarza się, że na dwa dodatkowe). Reproduktor także może otrzymać pozwolenie na dodatkowe krycia, gdy jego potomstwo jest zdrowe i poprawne psychicznie. Co to oznacza? Przepisy mówią co następuje:

  1. suka hodowlana po 3 miotach może uzyskać pozwolenie na dodatkowe mioty w przypadku, gdy spełni następujące wymagania:

  1. reproduktor po 5 miotach w Niemczech może uzyskać pozwolenie na dodatkowe mioty w przypadku, gdy spełni następujące wymagania:

Reproduktor może być używany bez ograniczeń do hodowli poza granicami Niemiec.

W praktyce pozwolenie na dodatkowe krycia czy mioty dostaje bardzo mało psów, średnio 2-3 rocznie i przeważnie są to suki.

Niemcy, jako ojczyzna rasy, stawiają wymagania co do jej zdrowia, użytkowości i wyglądu. I taka właśnie jest kolejność priorytetowa w rozwoju rasy, co w Polsce ma się nijak, bo u nas stawia się tylko na wygląd zewnętrzny, a przez dopuszczanie do hodowli psów chorych i słabych psychicznie, tylko psuje się rasę. Wszystkie kraje zrzeszone w IHF muszą się trzymać tych wytycznych (Polska nie należy do IHF, więc nie musi). Selekcja psów jest dość duża, zależna od wielkości populacji w danym kraju. Im więcej osobników, tym ostrzejsza selekcja. Pod względem ilościowym pierwsi są oczywiście Niemcy, następnie Finlandia, Austria, Szwajcaria (która nie jest w IHF!). Niestety w każdym z krajów Europy, wygląd hovów dość wyraźnie rożni się od siebie. W tej chwili w Niemczech rzadko widzi się hovawarty starego, ciężkiego typu, które jeszcze królują na ringach fińskich (coraz rzadziej), czeskich i polskich. Niemcy idą w kierunku zdrowego, sportowego hovcia, kosztem ciężkości kośćca i bujnego owłosienia.

Właściwie tylko Austria ma psy takie jak Niemcy, co związane jest z bliskością geograficzną i ze znacznym użyciem do hodowli psów niemieckich (ciekawostką tu jest jeszcze większe zaostrzenie rygorów dopuszczania do hodowli, zwłaszcza pod względem zębów i szkolenia, co im zawęża ilość psów hodowlanych, za to poprawia ich jakość).

We wcześniejszych latach zauważało się duże odstępstwa w wyglądzie u psów fińskich - były one ciężkie, często za duże (we wzroście i masie ciała), przez co traciły na użytkowości. Dużym problemem stała się tam przez to dysplazja tylnich, ale też i coraz częściej przednich stawów. Mało było też linii tzw. użytkowych, większość fińskich hovów była wystawowa nie użytkowa (u Niemców na odwrót). Aktualnie i fińskie hovawarty się zmieniły. Można tam znaleźć wiele ładnych psów w pożądanym, niemieckim typie, ale też i mnóstwo bardzo przeciętnych, z wadami zwłaszcza uszu i umaszczenia. Nie są już tak ciężkie i przerośnięte, przyjechało kilka importów, położono większy nacisk na użytkowość, więcej psów się szkoli. Co godne naśladowania i pozazdroszczenia, ilość psów przebadanych pod kątem dysplazji jest zadziwiająca, często całe mioty w komplecie są prześwietlone, prawie jak w Niemczech.

O dziwo, tak bliska Finlandii Szwecja i Norwegia jest zupełnie różna, przede wszystkim z powodu kwarantanny. Szwedzkie hovawarty są naprawdę piękne, zwłaszcza te ze starych szwedzkich linii z domieszką niemieckiej krwi. Przez to, że nie jest ich tak dużo, są dużo lepsze pod względem zdrowotnym i psychicznym. Dużo się importuje, większość hodowców jeździ na krycia do Niemiec. Ich hovy nie są tak ciężkie jak fińskie, są bardziej zbliżone do niemieckich, choć w tej chwili mocniejsze od tych w ojczyźnie rasy.

Norwegia ma najmniej hovawartów, jest całkowicie zależna od Szwecji i pogłowie hovów traktuje się jako jedno w obu tych krajach, gdyż nie ma linii tylko norweskich, wszystkie skojarzenia są oparte na psach szwedzkich. Liczebność jest porównywalna do węgierskiej, zagęszczenie linii też. Zarówno Szwecja, jak i Norwegia mają swoje ZTP – Korningi. Są one bardzo zbliżone do niemieckich testów psychicznych, z tym że nie trzeba ich mieć, żeby móc hodować, ale zdarza się to rzadko, bo większość hodowców zdaje sobie sprawę z potrzeby użytkowości hovawarta. Wygląd norweskich hovciów jest różny od szwedzkich, są lżejsze, mniej owłosione, bardziej sportowe, idą w kierunku hovawarta typu niemieckiego.

Szwajcaria, jako że nie jest w IHF, odbiegła całkiem od reszty krajów. Ich psy różnią się znacznie wyglądem, przede wszystkim w budowie głowy (długie, wąskie) i umaszczeniu.

Francja jest średnio objętościowo krajem pod względem hovawartów. Hodowli jest kilka, większość jednosukowa, ma 2 – 3 mioty w życiu. Większość skojarzeń jest wewnątrz kraju, ambitniejsi hodowcy jeżdżą na krycia za granicę, zwłaszcza do Niemiec. Czasem zdarza się, że ktoś wypożyczy cennego samca na jakiś czas do Francji, wtedy jest większy dopływ świeżej krwi. Francuzi mają swoje testy charakteru TAN, sprawdza się na nich wrodzone cechy i użytkowość, nie ma ich zbyt dużo psów, a te co je zdają, są zaliczane do czołówki.

Belgia i Holandia. Mają bardzo mało hovawartów, linie oparte głównie na Niemczech i Francji. Dość wysoki poziom psów, lecz mało miotów i na szczeniaka trzeba długo czekać (około 2 lat), dlatego większość chętnych decyduje się na import, co bardzo dobrze wpływa na ichnią sytuację.

Włosi mają mało hovawartów. Linie oparte głównie na Francji, trochę Niemczech, jeżdżą na krycia zagraniczne, ale rzadko. Dużo jednak importów z Czech.

Czechy i Słowacja. Są partnerami kontraktowymi IHF, dzięki czemu zaostrzyli oni ostatnio mocno dopuszczalność do hodowli. Niestety nadal dopuszczają wśród suk dysplazję, u samców już nie. Suka z podejrzeniem o dysplazję i lekką dysplazją ma pozwolenie na max. 2 mioty, ale jednak. Tak samo z psychiką, mają swoje bonitacje, podobne do polskich testów psychotechnicznych. Psy ze słabą psychiką dostają pozwolenie na 1 – 2 mioty. Problemem u nich oprócz psychiki jest umaszczenie, zwłaszcza blond hovawartów. Spowodowane jest to ciągłymi przez długie lata krzyżowaniami blond na blond. Z tego powstały już prawie całkiem białe hovawarty (jak kuvasze) i tzw. berlińskie czerwone – umaszczenie ciemno rude, bez rozjaśnień. Dlatego też od roku 2000 jest zakaz kojarzeń blond na blond, jedno z rodziców musi być zawsze ciemne. Niestety tylko niektórzy z tamtejszych hodowców jeżdżą na zagraniczne krycia. Spowodowane jest to przede wszystkim trudnościami formalnymi, biurokracją i postawą klubu czeskiego.

Węgry. Ilość hovawartów jest tam dość ograniczona, ale jakość w miarę wysoka. Jest tylko kilka hodowli, w większości opartych na starych niemieckich liniach, z dopływem świeżej krwi z Niemiec, Słowacji, Czech, Austrii. Niestety nie ma u nich wymagań co do prześwietlania psów w kierunku dysplazji i sprawdzania psychiki.

Sytuacja w Polsce: W tej chwili mamy ponad 1600 Hovawartów, o pochodzeniu, niestety, głównie czeskim. Do tej pory mieliśmy około 99 importów: 15 z Niemiec (w tym 10 z RZV, 3 z HZD i 2 z DDR), 52 importy z Czech, 7 z Francji, 1 z Anglii, 1 z Finlandii, 1 z Holandii, 3 z Austrii, 1 ze Szwecji, 1 z Norwegii, 8 ze Słowacji i 9 z Węgier – mowa tu o psach wykorzystanych w hodowli lub pokazanych choć raz na wystawie. I na tym bazuje hodowla Hovawartów w Polsce. Najgorzej jest z psychiką, niestety ok. 50% polskich Hovawartów jest płochliwych (boi się strzału), letargicznych lub agresywnych (też ze strachu). Przyczyny tego są dwie: rozmnażanie słabych psychicznie suk z Czech i brak konsekwencji oddziałów Związku Kynologicznego, które nie wymagają od polskich Hovawartów zdania testów psychotechnicznych (bardzo słabej jakości ZTP, ale też jest strzał i w tym problem), a przepis taki obowiązuje od 1995 roku! Hovawart to przecież rasa użytkowa i najważniejsza w nim jest psychika (oprócz zdrowia), a nie wyniki na wystawach. Ponadto znaleźli się też w Polsce tacy "hodowcy", którzy nastawili się na szybką produkcję byle czego, nie zważając na to, że psują rasę. Do niedawna nie wymagano też i badań w kierunku dysplazji, i teraz będziemy widzieć tego skutki ...

Pierwszego hovawarta sprowadziła w roku 1985 pani Helena Szędzielorz z Rybnika i była to czarna podpalana suka Brita v.d. Funkenmühle z Niemiec Wschodnich. Brita była pierwszą suką hodowlaną w Polsce i urodziła 2 pierwsze mioty hovawartów w hodowli Heland. Większość polskich hovawartów ma tę linię w sobie. 2 miesiące później pojawił się w Polsce czarny podpalany pies, też z Niemiec Wschodnich - Ardak v. Kloster Rohrbach. Pies ten miał tylko jeden miot u nas, jego dzieci nie były wykorzystywane w hodowli. Kolejne mioty po Bricie, dawały jej córki lub wnuczki, mioty te były sporadyczne, w większości jednorazowe i dopiero sprowadzone do nas suki czeskie, zapoczątkowały regularną hodowlę.

Do dnia 31.12.2010 urodziło się w Polsce prawie 1800 hovawartów w 233 miotach. Z czego żyjących jest ponad 1600. Część, zwłaszcza w początkowych latach hodowli została sprzedana za granicę, teraz jest to rzadkość. Mieliśmy też do tej pory około 99 importów, o których pisałam wyżej (nie znana jest mi rzeczywista ilość importowanych hovów, gdyż nie wszystkie mają złożone w polskim Związku rodowody, a wiem, że zwłaszcza z Czech przybyło do nas sporo psów w ostatnim czasie). Tylko w samym 2001 roku przybyło nam ponad 100 szczeniąt, w 2002 - 113 + importy, w 2003 - 104 + importy, w 2004 - 172 + importy, w 2005 - 262 + importy, w 2006 - 146 + importy, w 2007 - 96 + importy, w 2008 - 187 + importy, w 2009 - 128 + importy, w 2010 - 158 + importy. Nie jest to dobre dla rasy, bo żadna moda nie sprzyja ulepszaniu rasy, a tylko powiększaniu ilości. Niestety, ale pojawiły się tez i pierwsze hovki bez rodowodów. To jest skutek sprzedawania tej wspaniałej rasy nieodpowiednim ludziom, którzy nie mają zielonego pojęcia o niej i kryją, żeby tylko kryć, a zazwyczaj dla wspomożenia budżetu domowego. W Polsce zarejestrowanych jest już ponad 113 hodowli hovawartów (stan na 31.12.2010; hodowle, które miały miot lub mają sukę hodowlaną), z czego aktywnych jest około 50, choć regularne mioty (przynajmniej raz w roku w tej chwili) ma około 25 hodowli, reszta co jakiś czas, miała jeden miot i zakończyła działalność lub dopiero zaczyna.

Do 2010 roku było już ponad 10 miotów hovów bez rodowodu, choć takie szczenięta zdarzały się wcześniej (miały widoczne wady i nie otrzymały metryk, choć cały miot był z papierami), nie były jednak używane do planowanej hodowli. Chciałam tu uświadomić potencjalnych klientów na takie bezpapierowe hovki, na które jest dość duże zainteresowanie, dlaczego są one bez papierów. Związek Kynologiczny w Polsce i tak stawia bardzo małe wymagania co do hodowli naszej rasy, większość oficjalnie "hodowlanych" hovów nie ma spełnionych podstawowych wymagań. Gdy jest bezrodowodowy miot to przyczyna może być tylko jedna: suka nie spełniła nawet tych miernych wymagań, czyli ma znaczną dysplazję, jest tchórzliwa lub agresywna, ma wady w uzębieniu, ogonie, itp. coś co dyskwalifikuje ją na wystawach. Musicie zdawać sobie sprawę z tego, potencjalni nabywcy takich szczeniąt, że wszystkie te wady wyjdą prędzej czy później u waszego psa. Pól biedy, gdy będzie to brakujący ząb, najgorsza jest dysplazja i psychika. Niestety rodowodowe szczenię też Wam tego nie zagwarantuje, ze względów, o których pisałam wyżej. Dlatego jak kupujecie szczeniaka, to żądajcie od hodowcy przedstawienia kopii rodowodów rodziców (w których i tak mało jest danych), sprawdzajcie czy mają oni prześwietlenie na dysplazję (według nowej nomenklatury, która weszła w życie w 2001 roku, wolne od dysplazji są psy z wynikiem A - stawy normalne i B - stawy prawie normalne; psy prześwietlone przed wprowadzeniem nowej nomenklatury, oceniane były po staremu, czyli wolne od dysplazji są te z wynikiem A1 i A2), mają zdane testy psychotechniczne, sprawdzające reakcję na strzał (powinno jej nie być) i ewentualną bojaźliwość czy agresywność. I najważniejsze, unikajcie skojarzeń kazirodczych! Nawet jak rodzice nazywają się inaczej, nie świadczy to o tym, że nie są np. półrodzeństwem (szczeniaki z jednego miotu są zazwyczaj na tę samą literę; z tej samej hodowli – z tym samym przydomkiem hodowlanym, ale nie zawsze, bo przecież dana suka mogła mieć kilka miotów w jednej hodowli i kilka w drugiej, psy mają inne przydomki, w efekcie mogą być półrodzeństwem lub pełnym rodzeństwem, ale to tylko ukaże rodowód!). Było już kilka takich kazirodczych miotów w Polsce, teraz suki z takich skojarzeń będą się dalej rozmnażać .... Tylko przez to, że wciąż znajdują się niedoinformowani nabywcy na takie szczenięta, ten proceder kwitnie.

Wystawy w Polsce: Na naszych wystawach od niedawna pokazuje się dość dużo hovciów, oprócz "stałych bywalców", pojawiają się nowe egzemplarze. Jednak większość hodowców robi 3 obowiązkowe wystawy do warunków hodowlanych i bierze się za rozmnażanie. Muszę z przykrością stwierdzić, że polscy sędziowie nie idą z postępem hodowlanym i wciąż typują hovy w starym, ciężkim typie, często ledwo chodzące i mocno zarzucające tylnymi nogami ... Nawet psy ze stwierdzoną dysplazją, widoczną dość mocno w ruchu, otrzymują oceny doskonałe, a nawet kończą championaty! Jest też tendencja do promowania hovów w typie rottweillera tylko z dłuższą sierścią, tzn. takie hovy mają typowo rottweillerowate głowy i dość krótki korpus, zwłaszcza jest to widoczne u czarnych podpalanych hovawartów. Tylko niektórzy sędziowie, i za to im chwała, zwracają uwagę przy ocenie, na szczegóły takie jak: kolor oczu i prawidłowość umaszczenia (zbyt jasny lub ciemny blond, jasne podpalania lub częściowy ich brak). W tej chwili największym problemem jest premiowanie psów o wadliwym umaszczeniu. Oceny doskonałe otrzymują psy, które ze względu na niewzorcowe umaszczenie powinny być ocenione poniżej oceny "bardzo dobrej". Mowa tu o psach blond koloru białego lub czerwonego bez rozjaśnień (wzorzec nie dopuszcza takiego umaszczenia u hovawarta i jest ono wadliwe), o białych znaczeniach na głowie u psów blond (jest to wada niezgodna ze wzorcem), psach czarnych podpalanych bez podpalań nad oczami, na pysku i klatce piersiowej (takie psy są dopuszczane do hodowli w Niemczech, ale nie dostają oceny wyższej niż "dobra"), ale przede wszystkim o psach czarnych podpalanych o zbyt dużej ilości podpalań (jest to wada i eliminacja z hodowli według wzorca). Psy przeznaczone to psy z okularami, o podpalaniu na cały pysk, o połączonych podpalaniach klatki piersiowej z nogami, o przeznaczonych podpalaniach tylnych nóg i ogona, a już wadą dużego kalibru są podpalania brzucha. Niestety polscy sędziowie z nieznanych mi przyczyn o tym nie wiedzą i psy o tak wadliwym umaszczeniu otrzymują oceny doskonałe, ba! nawet wygrywają stawki i kończą championaty. Jest to sytuacja nie do pomyślenia w żadnym innym kraju. Przykre jest również to, że duża część sędziów zapomina o najważniejszym elemencie budowy hovawarta: mocnym, prostym grzbiecie i dobrze kątowanych nogach, co uwidacznia się w wydajnym, sprężystym kłusie. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni i że i u nas zaczną wreszcie wygrywać hovawarty w typowo niemieckim typie.